Aktualności

Film "Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł"

czarny czwartekDelacroix, autor obrazu „Wolność wiodąca lud na barykady”, w centrum swojego dzieła umieścił kobietę trzymającą w triumfalnym geście sztandar trójkolorowy. Była to wspaniała alegoria wolności, która prowadziła naród do wyzwolenia. Takie właśnie miałem pierwsze skojarzenia, kiedy zobaczyłem plakat reklamujący film „Czarny czwartek...”

Film Antoniego Krauze to kolejny dramat historyczny Polski z okresu PRL-u, jaki wszedł na ekrany kin w ostatnich latach. Brunon jest ojcem trójki dzieci, który wraz z żoną Stenią rozpoczynają nowy etap swojego życia. Nowe mieszkanie i szereg marzeń i wyznaczonych celów do osiągnięcia wprowadzają nas w ich codzienne zwykłe życie. Zbliżające się święta Bożego Narodzenia, choć skromne, mają być niezapomniane dla całej rodziny. Jak co dzień Brunon jedzie do pracy w stoczni; nagle znajduje się w samym sercu tłumienia upozorowanego przez władze buntu. Świst kul, leżące ciała rannych i zabitych wzmagają panujący chaos przy bramie stoczni.

Powoli zamieszki przenoszą się na ulice miasta, gdzie na protestujących czekają oddziały wojska, gotowe za wszelką cenę stłumić nielegalne zgromadzenie. Kiedy wśród robotników znajdują się zwykli przechodnie, nikt już nie potrafi nad tym wszystkim zapanować. Nagle od jednej z kul pada śmiertelnie zraniony młody chłopak. Rozgoryczony tłum postanawia w pochodzie pokazać Polakom okrucieństwo władzy. I tak w sceny filmu wpisuje się historyczny marsz z ciałem młodego chłopaka niesionego na drzwiach ulicami Gdyni. Dla rodziny Brunona świąteczne plany pryskają niczym bańka mydlana.

Antoni Krauze prezentuje widzowi obraz Gdyni z grudnia 1970 kiedy podwyżki cen na artykuły spożywcze spowodowały strajki robotników przeciwko partii rządzącej. Dochodzi do masowych strajków w stoczniach i publicznych manifestacji niezadowolenia społecznego. Te dramatyczne wydarzenia są jedną z ciemnych kart PRL.

„Czarny czwartek..” to dobry film ukazujący cały ten tragiczny dzień godzina po godzinie, dzięki czemu przybliża odbiorcy dynamikę tamtych wydarzeń. Mocną stroną projekcji jest wykorzystanie fragmentów archiwalnych nagrań z tamtych chwil, co przy dobrym montażu z fabułą pozwoliło widzowi odczuć bardzo dużą autentyczność obrazu. Można jednak zarzucić małą ilość efektów specjalnych, które podtrzymywałyby wartką akcję ale miejmy świadomość możliwości budżetowych filmu. Zostawmy to fachowcom zza oceanu.

Reżyser zdecydował się dać szanse młodym aktorom nie znanym z występów na dużym ekranie. Kreacje M. Kowalskiego (Brunon) i M. Honozatko (Stenia) okazały się udanym debiutem. Na wielkie uznanie zasługują P. Fronczewski i W. Pszoniak odtwórcy ról Zenona Kliszki oraz Władysława Gomułki. Pomimo epizodycznych fragmentów w całym filmie, oddali oni wspaniale dramat granych przez siebie postaci.

Osoba M.Lorenca potwierdziła wysokość marki jaką staje się jego nazwisko, muzyka którą skomponował doskonale podkreślała charakter filmu. Mam niewielki żal do producentów filmu o umieszczenie na ścieżce dźwiękowej „Ballady bo Janku Wiśniewskim” w wykonaniu K. Staszewskiego w czasie napisów końcowych gdy zapala się w kinie światło i zmierza ku wyjściu. Myślę, że ten wymowny, przepełniony bólem tekst liryczny zasługiwał na umieszczenie go w ramach scen końcowych filmu.

A co z naszym tytułowym Jankiem Wiśniewskim? Co z naszym głównym bohaterem? Kto nim jest? Uważam, że dla każdej z postaci ukazanej w tym filmie Janek Wiśniewski jest symbolem młodej walki o wolność i poszanowanie godności osoby ludzkiej. Jest symbolem anonimowych nazwisk, które historia wyryła na marmurowych tablicach. Może być symbolem taty, który nigdy nie przyniesie już świątecznej choinki, albo syna, który nigdy więcej nie odwiedzi swojej matki. Film o „Janku Wiśniewskim” jest przepełniony namiętnym dramatyzmem, gdzie widz - niezależnie od wieku - odnajdzie się czy to pamięcią o tamtych latach czy to sercem w poruszającej historii. „Czarny czwartek...” to film w którym znajdziemy walkę ludzi o wartości nieprzemijające, gdzie czasami za tą walkę trzeba zapłacić najwyższą cenę. Historia pokazuje, że czasem ofiarę ponoszą anonimowi ludzie po których pozostają tylko ballady i teraz TEN FILM.

kl. Łukasz