Trochę historii

Historia wspólnoty "Ostoja" sięga czasów odległych, kiedy jeszcze nikt nie myślał o nazwie, a Ostoją zwało się miejsce - kawiarenka - przy parafii pw. św. Marcina w Odolanowie. Był rok 1995. Onego czasu w głowie ówczesnego diakona Ryszarda Krakowskiego zrodził się pomysł zorganizowania wczaso-rekolekcji dla osób niepełnosprawnych. Inspiracją były podobne inicjatywy skutecznie realizowane od lat na terenie archidiecezji poznańskiej, np. w Rogoźnie. Nie było łatwo. Nie wiadomo było ani gdzie, ani za co, ani z kim zorganizować wczasorekolekcje. Jednak ci, którzy mieli okazję poznać księdza Ryszarda Krakowskiego, wiedzą doskonale, że to człek uparty i konsekwentny i tak łatwo się nie poddaje, jeśli w ogóle czyni to kiedykolwiek. Zatem trzeba było "zabrać się do roboty, a nie tylko gadać".

Zaczęło się od spotkania opłatkowego dla osób chorych i niepełnosprawnych w parafii pw. św. Wojciecha w Jankowie Zaleśnym - rodzinnej parafii ks. Rysia. Do pomocy zaprzągł on swoich kolegów parafialnych z młodszych lat, alumnów: Rafała Lubrykę z roku drugiego i Sebastiana Łagódkę z roku pierwszego. Co to był za czas! Mróz na dworze, zamarznięta woda w rurach na salce wiejskiej, co spowodowało ich pęknięcie i brak wody bieżącej, brak węgla do ogrzania, współdzielenie sali z żałobnikami ze stypy, itd. Kłody pod nogi spadały jak jabłka jesienią w sadach - nie wiadomo kiedy i gdzie. Ale jedno było pewne: z tej drogi nie można już zawrócić. W zorganizowaniu spotkania wzięła udział młodzież z Nowych Skalmierzyc, parafii praktyk diakona Ryszarda, która pod jego kierownictwem przygotowała "Opowieść wigilijną" Karola Dickensa. Wśród niej byli dzisiaj już księża (kto się wtedy tego spodziewał!) Wojciech Erenc i Tomasz Wasielewski. I taki był początek. A potem to już "z górki" (czyt. "pod górkę"): pierwsze wakacje letnie.

Najpierw szukanie miejsca. Padło na Odolanów, ponieważ było to bodaj jedyne miejsce w dekanacie odolanowskim, które posiadało względne warunki na przyjęcie zamierzonej liczby osób. W ten sposób pojawił się do pomocy kolejny alumn, Tomasz Małuszek, który pochodził z parafii pw. św. Marcina w Odolanowie. Chętnych do uczestnictwa zaczęło przybywać - opiekunów i podopiecznych. Maszyna przygotowawcza ruszyła "pełną parą". Rozpoczęło się szukanie sponsorów. Tutaj nieodzowne okazały się znajomości prywatne kleryków. Grosz do grosza, kiełbasa do kiełbasy, materac do materaca, najogólniej mówiąc: serce do serca i coś tam udało się zgromadzić. Wreszcie przyszedł czas rozpocząć pierwszy turnus i... tak to trwa po dziś dzień. I Bogu niech będą dzięki! Więcej nie ma co pisać, bo po co. Trzeba tam pojechać i przeżyć, żeby wiedzieć więcej. Zapraszamy! A kto by chciał ujrzeć kawałek historii lub powspominać, zapraszamy do przejrzenia galerii. Miłych wrażeń życzymy!